Wiemy o nich tyle, że wywodzą się od chilijskich Indian , znoszą niebiesko-zielone jaja i występują w większości w formie bezogonowej. Zagłębiając się jednak w historię pochodzenia tych kurek sprawa nie jest taka zupełnie prosta. Badaniami na temat pochodzenia tych kur zajmował się Dr Ruben Bustos , hodowca drobiu ozdobnego , cieszący się w Chile ogromnym autorytetem . Odbył wiele wypraw w głąb niedostępnej dżungli Araukania, gdzie zetknął się pierwszy raz z tymi kurami u miejscowych Indian. Tak to opisał: „Miało to miejsce około 1880 roku , kiedy jako młody człowiek pełniłem służbę w chilijskiej armii. Podczas jednej z misji wojskowej obozowałem w niedostępnej części dżungli Araukanii. Będąc w małej indiańskiej wiosce , nieopodal obozu spostrzegłem wśród biegających dookoła chat ptaki o osobliwym wyglądzie. Szczególnie moją uwagę zwrócił brak ogonów. Ogromna ciekawość i zainteresowanie tymi dziwnymi ptakami pchnęły mnie do rozmowy na ich temat z wodzem Indian o imieniu Quinenao. Wódz bardzo chętnie udzielił mi informacji . Odpowiedział , że brak ogona jest bardzo pożyteczną cechą w dżungli, pełnej niebezpieczeństw ze strony drapieżników. Drapieżnik goniąc potencjalną ofiarę nie ma za co jej złapać i takie ptaki bardzo szybko mu uciekają. Jest to cecha przystosowania się do życia w dżungli . Tak po prostu musi być i już - skomentował . Na dowód swoich stwierdzeń wskazał na stado , gdzie na pierwszy rzut oka dało się zauważyć przeważającą liczbę takich osobników nad pozostałymi. Po kilku negocjacjach z Indianami otrzymałem kilka sztuk ptaków i zabrałem je ze sobą do domu „. Dr Bustos w barwny sposób opisuje swoje kolejne wyprawy i wszędzie znajduje te dziwne kurki zarówno bez ogona jak i ogoniaste. Zachwyca Go piękne pianie kogutów , przypominające ludzki śmiech oraz ozdoby głów utworzone z piór w kształcie kolczyków, swobodnie zwisające wzdłuż szyi. Indianie nazywali te „wąsate” kury Quetros. Nazwa pochodzi od słowa w języku Indian Mapuche, które oznacza jąkanie i odnosi się do specyficznego piania kogutów. No tak , ale czy na pewno są to kury, wywodzące się chilijskiej dżungli ?. Zdania są podzielone i nie jestem w stanie w tej, z konieczności skróconej wersji, dokładnie je opisać. Profesor Prado , z katolickiego Uniwersytetu w Santiago, twierdzi, że Indianie nie mieli kur do momentu przywiezienia ich do Ameryki Południowej z Europy. Prawdziwa Araukana powstała dopiero wtedy , gdy kury przywiezione w roku 1600 przez Holendrów zaczęły się krzyżować z rasami Hiszpańskimi. Indianie Mapuche , także handlowali z Hiszpanami i w wyniku tego pojawiły się u nich prawdziwe kury wcześniej na tym terenie nie obecne. Być może taki sposób krzyżowania spowodował utratę barwnika czerwonego w jajkach zastępując go zielonym. Inni np. Profesor Castello z Hiszpanii oraz Dr Bustos są zdania , iż Kury te pochodzą od dzikiego praprzodka żyjącego południowo-amerykańskiej dżungli. Innego niż powszechnie znany Kur Bankiwa. Choćby dlatego, że potomkowie Bankiwa niosą jaja w białej lub brązowej skorupce. Stąd wniosek , że Indianie mogli mieć kury te już na długo przed przybyciem pierwszego hiszpańskiego statku. To telegraficzny skrót szerszych rozważań na ten temat z książki o tej rasie, przywiezionej z Peru przez pana Stanisława Roszkowskiego i aktualnie tłumaczonej przez Krzysia Kubiaka.