Strona główna
O mnie
Przegląd ras
Opowieści dziwnej treści
Kurze pogawędki
Jakie jaja?
NOWA GALERIA
Stara galeria
Nasz Ogród
PODSUMOWANIE ROKU
ZAMÓWIENIA NA MŁODE
Księga gości
Kontakt
   
 

Moi  Drodzy,
 zadzwonił  do  mnie  mój  kolega  / nie  jest  hodowcą /  z  propozycją  aby  pokazując  w  galerii moje  kurki ,  coś  o  nich  napisać.  Sugestię  ochoczo  przyjąłem  i  postanowiłem  napisać,  ale  nie  w  stylu  książkowym  czy  też  ksero  z  wzorca,  a  po  swojemu .  Stąd  znajdują   się  moje  osobiste  wynurzenia  i  praktyczne  uwagi.  Z  góry  przepraszam,  za  być  może,  proste  opisy  i  nie  „naukowe” słownictwo. Po  każdym  roku  będę  dopisywał  swoje  spostrzeżenia  i  praktyczne  uwagi   dotyczące  hodowanych  ras. Chętnie  przyjmę  uwagi   i  propozycje  czytelników.

                                                                                                                                                                                                                                            Stanisław  Olbryś.    



  Ulubione  kurki  większości  kobiet. Małe  puchowe  kuleczki, pięknie  ubarwione  i ciągle „gadające” ze sobą. Można  je  spotkać  na  wielu  podwórkach w  naszym  kraju. Powszechnie  przyjmuje  się,  że pochodzą  z  Japonii,  choć  niektórzy  autorzy  twierdzą,  ze niekoniecznie. Hans  Ringnalda, znany holenderski  hodowca, twierdzi  np.  ,że ojczyzną  tych  kurek   jest  Tybet  i  Himalaje. W  rankingach  na  najpiękniejsze  kury  świata / WRAZ   Z  SUŁTANKAMI/ zawsze  zajmują czołowe  miejsca. Swoją  sławę  zawdzięczają  kilku  cechom, których  nie  posiadają  inne kury. Są to  jedwabne  piórka   /  podobne  do  sierści  kota/  ,  niebieska  skóra,  zausznice  i  fioletowy  grzebień. Noszą  piękne  czuby  i  bardzo  często  okazałe  brody. Natura  wyposażyła  je  również  w  tzw.  łapcie  a  także  w  niebywałą  żywotność  co  sprawia, że  wszędzie  jest  ich  pełno.  Ułatwieniem  w  hodowli  jest  fakt ,  że  nie  fruwają , więc  60  cm.  płotek  jest dla  nich  wystarczającą  przeszkodą.  Podstawową  jednak  cechą  tych  kurek  jest  niespotykany  u  innych  ras  instynkt  macierzyński. Proszę  mi  wierzyć  ale  jak    jedwabista  zacznie  kwoczeć,  to  nie  ma  na  nią  siły. Zabierze  się  jej  jaja  to  siada  na  ziemi i  siedzi  dalej,  posadzi   się  ją  na  gałęzi  i  też  siedzi  jak  na  jajach. Doradzam  wszystkim  znajomym  aby  nie  stosowali  żadnych  sposobów  „obrzydzających”  siedzenie,  bo  to  zabiegi    przynoszące  olbrzymi  stres  kurkom  i  nie  przynoszące  pożądanych  efektów. Jedwabista  wodząca  stadko  piskląt  jest  w  stanie  walczyć  o  nie  z  dużo  większym  przeciwnikiem.  Niektórzy  autorzy  twierdza,  że  ze  względu  na  łapcie  i  krótkie  nóżki ,  kurki  te  nie  grzebią.  Z  moich  doświadczeń  wynika  zupełnie  coś  innego.  Stadko   potrafi  zryć  powierzchnię  ziemi  zupełnie  nieżle ,  cały  czas  ze  sobą  gadając.  Moja  żona  nie  może  się  nasłuchać  tych  kurzych  rozmów. Inną  zaletą  jedwabistych  są  jaja. Po pierwsze  to  są  one   najlepsze   na  szarlotkę. Bezbłędnie  rozpoznaję kiedy  żona zastosowała  jaja  tych  czy  innych  kurek. Po  drugie mogą  je  stosować  mężczyźni  w  zamian  przepiórczych.  Jest  to  zapisane  w  japońskiej  „ Księdze  roślin  leczniczych „ -   Honzysho.   Sprawdzone -  polecam.  Na  koniec  o  wymaganiach  hodowlanych.  Są  bardzo  odporne,  także  na  niskie  temperatury,  pod  warunkiem,  że  będą  miały  suche  podłoże.  Często  moczą  sobie  czuby  podczas  pobierania  wody  co w  warunkach  zimowych  jest  niebezpieczne. Można  wtedy  zastosować  odpowiedni   pojemnik  albo   przyciąć  nieco  grzywki.  Aktualnie  hoduję  jedwabiste  o  ubarwieniu  żółtym,  srebrnym,  jastrzębia sto-pręgowanym,  czarnym,  czerwonym  ,niebieskim  i  perłowym.



W  języku  japońskim / skąd  pochodzą /  totenko  znaczy  „kogut ,  który  śpiewa,  gdy  wschodzące  niebo  jest  czerwone”. Od  chwili  kiedy  pierwszy  raz  o  nich  usłyszałem,  od  razu  chciałem  je  mieć. Nie  mogłem  sobie  wyobrazić ,  że  to  możliwe,  aby  koguty  tej  rasy  piały  regularnie  przez  około  14 -  16  sek.  Kiedy  wreszcie , trzy lata  temu,  udało  mi  się  je  zdobyć  przekonałem  się,  że  warte  były  zachodu.  Wyglądem  przypominają  feniksy.  Występują   jednak  wyłącznie  w  ubarwieniu  czerwonym, kury zaś   kuropatwianym  .   Piękne  pióra  ogonowe  dochodzą  do  1 m.  długości. Pióra  szyjne  są   obfite  ,  często  pokrywają  skrzydła  i  barki. Grzebień  pojedynczy  o  pięciu  wcięciach Skoki  o  barwie zielono-oliwkowej. Zausznice  białe,  mogą  przechodzić  w  kremowe. Najważniejszą  i  charakterystyczną   umiejętnością  Totenko  to  jednak  piękne  i  długie  pianie. Jest   wyjątkowym  wokalistą  wśród  pozostałych  ras. Pieje  często  i  od  wczesnej  pory  dnia.  Mój  pierwszy  kogut Tosiek  był  znany  na  forum   Woliery..  Często  o  nim  pisałem, bo  był  wyjątkowym  pod  wieloma  względami.  Podporządkował  sobie  całe  towarzystwo  piesko-kocie i  kurze.  Był  „dowódcą” podwórka.  Rozpoznawał  domowników  i  od  nich  domagał  się  pieszczot. Chodził  z  nami / także  psy  i  koty/ na  spacery  do  lasu. Kiedy  na  wakacje  przyjechała  do sąsiadów  rodzina,  Tosiek  wskakiwał  na  graniczny  duży  kamień  i  dawał  koncert  piania.  Oczywiście  były  brawa  a  potem  bisy.     Reagował  na  słowo  Tosiek  i  wtedy  natychmiast  przybiegał  .  W  stosunku  do  obcych  był  agresywny. Dobiegał  do  nóg  i  zawzięcie   je  dziobał. Pamiętam  wielkie  zdziwienie  mojego  przyjaciela  Staszka  Roszkowskiego,  którego  po  wejściu  na  posesję  zaatakował . Dodam, że  Tosiek  pochodził  z  Jego  hodowli.  Zażartowałem wtedy , że widocznie    zapamiętał  Go  z  nie  najlepszej  strony.  Nie  żyje  od  roku  ale  wspominany  jest   często,  bo  był  rzeczywiście  wyjątkowy. Piał  regularnie  16  a  w  porywach  18 sek.     Totenko  to  wyjątkowo  przyjazne  kury. Przywiązują  się  do  opiekunów i  chodzą  za nimi  jak  pieski.     Jeszcze  jedna  cecha  o  której  przekonałem  się  sam  . Są  dobrymi  mamkami. Jeżeli  już  siądzie,  to  zachowuje  się  jak  jedwabista. Nie  do  zdjęcia. Piszę  o  tym  ponieważ  w  opinii  wielu  hodowców  niechętnie  kwoczą i  siadają  na  jajach.  Może  to  jedynie   wyjątek  od  tej  zasady !.Są  kurkami  spokojnymi,  choć  koguty  lubią  „wojować”. Teraz  o  trudnościach.  Totenko  to  wymagająca  rasa.  Najgorsze  dla  nich  to  zmiany  temperatur  i  wilgotnośći  powietrza. Jeżeli  temperatura  zewnętrzna  przekracza  10  stopni  poniżej  zera  podgrzewam  kurnik. Całą  zimę  podaję  ciepłą  wodę  i  urozmaicone  pożywienie / w tym  warzywa,  owoce  i  mięso/. Najgorsza  dla  nich  pora  roku  to  jesień. Utarło  się  u  nas  w  domu  takie  powiedzenie,  jak  przeżyją  pierwszą  jesień  to  będą  żyć  długo  i  radośnie. Coś  w  tym  jest…


  To  piękna   długoogoniasta   i  długo  piejąca  kura  zaliczana  do  grupy  bojowników.  Z  natury   jest  jednak  spokojna  i  bardzo  przyjazna.  Obok  Jitokko  to  druga  przytulanka  w  mojej  hodowli. Występuje  obecnie  jedynie  w  kolorze  czarnym.  Prawdopodobnie   kury  te  zostały   sprowadzone  do  Japonii  z  terytorium   Chin.  Najogólniej  o  Tomaru   można  powiedzieć,  że  to  osobniki  o  wyniosłej  dumnej  postawie  ,  dużym  pojedynczym  grzebieniu  ,  dość  pokażnej  sylwetce  ,  pięknym  głosie   i  okazałym  ogonie  dochodzącym  ponoć  do  jednego  metra. Ma  ciemnobrązowe oczy  ,  średniej  wielkości  szyję   z  pełną  ciemną  grzywką  i  silne  czarne  skoki    z  ciemno  łupkową   szarą    łuską. Kurki  budową  podobne  do  kogutów  ,  lecz  mniejsze   z  maleńkim  pojedynczym  grzebieniem. Twarz  i  dzwonki  ciemno  morwowo – czarne  z  karmelowo  czerwonymi  końcówkami.    Tomaru  nosi  ogon  pod  kątem  40  stopni.  Ma  też  charakterystyczne  dość  duże  piórka  siodłowe.  Obecnie  występuje  jedynie  w  kolorze  czarnym   z  pięknym  zielono  fioletowym  połyskiem. Znoszą  niewielkie  biało  siwe  jajeczka .    Wielu  fachowców  jest  zdania,  że  to  drugi  „ piosenkarz „  po  Totenko,  śpiewający  nieco  niższym  głosem. Mam  je  od  dwu  lat  i  z  całą  odpowiedzialnością  mogę  powiedzieć,  że  są  to  wspaniałe  ptaki  pod  każdym  względem.  Pięknie  pieją,  są  przyjazne  i  samodzielne  a   inteligencją  dorównują  Araukanom.   Obserwowałem  zachowanie  kogutów  Tomaru    podczas  ustalania  przywództwa.  Inne  rasy  biją  się  bez  końca.  Natomiast  one  po  kilkudziesięciu  sekundach  określiły  swoje  pozycje  w  grupie.  Jednego  z  kogutów  zabrałem  na  prawie  tydzień  z  wyprawą  do  Nitry.  Po  przyjeździe  sytuacja  się  powtórzyła :  kilka  dzióbnięć  i  kogut  na  powrót  objął  swoją   funkcję.  Przy  okazji  dodam,  że  na  wystawie  Europejskiej  również  został  doceniony.    Bardzo  ładnie  wyglądają  w  grupie. Zresztą  zawsze  spacerują  w  zwartej  „ kupce „  i  wcześnie  chodzą  spać.  Bardzo  chętnie  jedzą  owoce  ale  też z  przyjemnością   zajadają  się  świeżym  tatarem. Na  ostatniej  wystawie  w  Białymstoku   Redaktor  z  Telewizji  TVN  zainteresował  się   kogutem  Tomaru  ze  względu  na  jego  długie,  piękne    pianie. Zaczęto  poszukiwanie   właściciela  koguta ,  a  kiedy  się  odnalazłem  poproszono ,  abym  opowiedział  przed  kamerą  o  tej  rasie. Na  zakończenie  rozmowy  prowadzący  z  uśmiechem  zapytał  czy  kogut zapieje  specjalnie  dla  telewidzów  ?.  Powiedziałem  mocnym  głosem    „TOOOOMEK   ZAAAAPIEJ ,   TOOOOMEK     ZAAAAPIEJ „ .    Kogut  jakby  nigdy  nic  zatrzepotał  skrzydłami  i  cudownie   zapiał   swoje  11  sek.  Czy  można  jeszcze  raz ?.  Oczywiście  odpowiedziałem  i  dokładnie  powtórzyła  się  sytuacja  sprzed  chwili.  Nie  chciał   uwierzyć,  że  kury  można  tego  nauczyć. A  można  i  to  o  wiele  więcej.  Mój  kogut  Totenko,  o  czym  też  pisałem, chodził  z  nami  na  spacery  do  lasu  a   wobec  obcych  zachowywał  się  bardzo  agresywnie.  No  ale  do  rzeczy.    W  przyszłym  roku  postaram  się    rozmnożyć  Tomaru  aby  więcej  osób  mogło  się  nimi  cieszyć.  Pierwsze maleństwo  już  jest..



Jak  podają  źródła,  Denizli  to  jedna z  najstarszych  ras kur  na  świecie. Pochodzi  z  Turcji. Wyglądem  przypomina  kurę  wiejską  z  wysoko  noszonym  ogonem. Koguty  mają  piękny i duży  pojedynczy  grzebień .  Największą  jednak  zaletą  Denizli   to  piękny,  długi ,  o  wysokiej  barwie  głos.  W  Turcji  odbywają  się  do  dzisiaj   konkursy   w  długości  piania  Denizli.  Różne  zródła  podają, że   koguty  są  w  stanie  piać  do  15  sek. Z  przykrością  stwierdzić  muszę, że  moje  3  koguty  nie  zbliżyły  się  nawet  do  tej  granicy. Pocieszam  się  jednak  tym,  że wyhodowanie  koguta  o  długim  i pięknym  głosie  nie  jest  rzeczą  prostą  i  łatwą. Udaje  się  to  tylko  tym  ,  które  są   z  tzw.  krzyżowania  wsobnego / ojciec  z  córką  lub  matka  z  synem/. Wydaje  mi  się,  że  to  jest  jedyna  rasa  kur  na  świecie  ,  gdzie  jest  wskazane  bliskie  pokrewieństwo.  Przypuszczam  więc,  że  sprzedano  mi  kury  o  innym  kojarzeniu  niż  wyżej  opisałem.  Liczę  więc  na  sukces  w  kolejnych  latach. Mogę  już  dzisiaj  powiedzieć,  że  kurki  te  maja  wiele  zalet.  Są  samodzielne,  odporne  na  choroby  i  niskie  temperatury i  doskonale  się  niosą. Moje  regularnie  czynią  to  od    stycznia  i  cały  czas  spacerują  po  ogrodzie. Mimo, że są  średniej  wielkośći  /  kura  około  2  kg/ niosą  duże  jaja /  55 g /.  Koguty  są   waleczne  i  najczęściej  wygrywają  toczone   pojedynki  . Ubarwienia różne -    najczęściej  czarne,  brzozowe  i  niebieskie.



Pochodzą  z  Francji. Występują  w  wielu  odmianach  barwnych,  najczęściej  jednak  jako  czarno -  miedziano  szyje. Określa  się  je  jako  kury  użytkowe.  Dobre  nioski   o  bardzo  spokojnym charakterze. Mimo  swej  wagi /  koguty  do  4  kg,  kury  do  3  kg. / to  bardzo  żywotne  i   sympatyczne  kury. Poruszają  się  jak  kaczuszki  kołysząc  się  na  nogach. Wysoko  nie  fruwają  więc  zwykły  płotek  im  wystarcza.  Często  słyszę, że  nasz  klimat  im  nie  bardzo  sprzyja.  Jestem  odmiennego  zdania.  Moje  Marany  całą  zimę  korzystają  z  wybiegu,  paplają  się  w  śniegu  i  niosą  jaja.  Mam  dwie  linie  zarodowe  o  różnych  kolorach  i  wychodzą  mi  nowe  piękne  kolory  z  przewagą  niebieskich  i czarnych. Świetnie  się  klują,  a  potem  chowają.  Ta  jednak  z  pozoru  zwykła  wiejska  kura , niesie  fantastyczne  jaja  o  kolorze  czekoladowo – czerwonym. To  jest  coś ,  co  powoduje,  że  kury  rej  rasy  trzeba  po  prostu  mieć. Denerwują  mnie  jedynie  za  to  że  chodzą spać  do  kurnika  najpóżniej  z  „ całej  klasy”.  Z  wieloma  osobami  wygrałem  już  zakład  /  najczęściej  o  butelkę/ , że  są  to  jaja  malowane.  Nawe  ksiądz  dobrodziej  nie  bardzo  chciał  mi  uwierzyć.



Te ,  pochodzące  z  Kraju  Kwitnącej  Wiśni,  kury  trzeba  dobrze  poznać  i  wtedy  nie  ma  siły  aby  ich  nie  polubić.  Na  pierwszy  rzut  oka  to  nieporadne ,  niczym  nie  wyróżniające  się  kury.  No  może  zbójeckim  wyglądem  i  krótkimi  nóżkami /  japoński  pełzacz/. Trzymałem  kilka  sztuk  przez  rok  nie  rozmnażając  ich. Chciałem  zobaczyć  jak  radzą  sobie  w  zimę ,  jak  niosą  jaja  i  jaki  mają  charakter.     Rzeczywistość  przeszła  moje najśmielsze  oczekiwania.  Doskonale  zniosły  poprzednią  zimę  bez  dogrzewania,  zaprzyjaźniły  się  ze  mną  i  bez  wzięcia  na  rękę  nie  mogę  obok  nich  przejść. Na  hasło  „ Dżido”,  pędzą  jak  oszalałe.  To najprościej   mówiąc  misie-przytulanki.  Polubiliśmy  je  bardzo  i  w  takim  razie  przystępuję  do  rozmnażania. Uważać  należy  jedynie  na  choroby  górnych  dróg  oddechowych,  ale  nie  jest  to  wyjątek  wśród  ras  japońskich. Występują  w  barwach:  kuropatwianym,  pszenicznym, czarnym  i  białym. Niosą  małe jajeczka  o  wadze   30g.  Ważą : kogut  ok.2,5  kg ,  kura  około  1,  9  kg.



Nazywane  też  kurami  Wielkanocnymi / ze  względu  na  niebiesko-zielone  jaja/ albo  Indiańskimi / bo  pochodzą  od  Indian  chilijskich. Tę  bezogonową  rasę  hoduję  najdłużej. Zaczęło  się  od  tego,  że  w  prasie  anglojęzycznej  ukazał  się  artykuł,  informujący,  że  istnieją  kury  znoszące  jaja  bez  holesterolu  i  nazywaja  się  Araukany.  Moje  poszukiwania  zakończyły  się  sukcesem. Zakupiłem  2  kurki  i  koguta  /  po  wielkich  prośbach/  od   Krzysia  Kubiaka.  Pamiętam  je  doskonale  bo  takich  egzemplarzy  już  więcej  nie  spotkałem. Mam  obecnie  też  medalowe  egzemplarze  ,  ale  szczerze  mówiąc  tamte  były  extra. Co  do  prawdziwości  twierdzenia  o  tym  ,  że  jaja  nie  zawierają  holesterolu  , trudno  z  całą  odpowiedzialnością   to  potwierdzić.  Amerykanie  w  to  wierzą  i  nawet  zarejestrowali  swoją   Ameraukanę / z ogonem /. Należą  do  średnich  kur.  Są  bardzo  zaradne,  trudno  zaprzyjaźniają  się  z  człowiekiem, waleczne ,  doskonale  znoszą  zimy   i  nie  chorują.  Udało  się  nam  z  Krzysiem  wyhodować   araukany  ogoniaste  z  pięknymi  brodami  i  czubem, ale  jakoś  nie  doprowadziliśmy  tematu   do  końca  i  sprawa  się  rypła.  Szkoda  bo  były  to  już  niezłe  egzemplarze. Teraz  hoduję  jedynie  bezogonowe o  umaszczeniu :  kuropatwianym,  pszenicznym,  jastrzębia tym,  czarnym ,  niebieskim   i  białym.  Pracuję  nad  kolorem  brzozowym. Polecam  je  dla  każdego   jako  najprostsze  w  utrzymaniu,  no  i  niosące    piękne  kolorowe  i  stosunkowo  duże    jaja / świetna  jajecznica/.  Jedyny  problem  to taki,  że  doskonale  fruwają   i lubią  przesiadywać  na  drzewach.  Niskie  płotki  nie  są  dla  nich  problemem,  ale  wieczorem  powracają  do  kurnika. Są   waleczne  i  o czym  już  wspominałem   i   zaradne. Powracają do  swoich  zagród  jak  gołębie  pocztowe. Poczyniłem  kiedyś  eksperyment   wypuszczając  koguta  w  polu,  jakieś  800 m.  od  kurnika. Nie  mogłem  za  nim  nadążyć ,  tak  rwał   do  domu….



Najczęściej  mówi  się  o  nich -  bajeczne  kury. Rzeczywiście  to  kurki    o  niecodziennej  urodzie. Piękne  czuby,  okazałe  brody,  pięć  palców ,  duże  łapcie i  zgrabna  sylwetka -  to  ich  wyróznia  spośród  innych  ras.   Wedle  jednej  teorii  pochodzą  z  Rosji,  drugiej  z  Turcji /  stąd  nazwa/. Są  to  kurki  średniej  wielkości  o wadze:  kogut do  2kg,  kura do  1,5  kg. Jajo  sułtanki  waży  45 gr. i  znosi  ich  w  ciągu  roku  stosunkowo  mało,  bo do  60szt.  Jeszcze  do  niedawna  występowały  jedynie  w  intensywnie  białej  barwie  całego  upierzenia. Ostatnio  pojawiły  się  kolory :  czarny,  niebieski, i  krogulczy. Sam  takie  miałem  ale  od  nowego  roku  pozostałem  jedynie  przy  białych.  Ulubiony  / święty /   kolor  kalifów   tureckich / którzy  je  hodowali/   to  biały. Na  każdej  wystawie  Sułtany   przykuwają  uwagę  zwiedzających  i  słusznie,  bo  ich  piękna  postawa  i  dostojność  na  to  zasługują.  Często  się  o  nich  mówi,  że  są  wymagające  w  hodowli.  Ja tego  nie  potwierdzam.  Moje  sułtanki  przekraczają   normy  nieśności,  są  zdrowe i cała  zimę  pozostają  w  nie  ogrzanym  pomieszczeniu.  Z  żywieniem  też  nie  ma  problemu.  W  okresie  nieśności  karma  dla  niosek,  w  pozostałym  zboża  i  oczywiście  witaminy. Są  to  kury  nadzwyczaj  spokojne ,  nisko  fruwają  i  przywiązują  się  do  ludzi .  Wielkim  utrudnieniem  dla  nich  są     zazwyczaj  potężne  czuby,  które  skutecznie  zasłania ją  im  widoczność.  Również  ich  utrzymanie  i  przygotowanie  do  wystawy  wymaga  sporo  zabiegów  /  czuby,  łapcie,  broda,  nieskazitelna  biel  piór/ . Bywa,  że  niekiedy   przycinam  im  czuby   ,  szczególnie  w  zimę ,  kiedy  przemaczają  w  wodzie. U  kogutów  ważny  jest  prawidłowy  grzebień / w kształcie  litery H/ oraz  w  miarę  zwarty  czub.  Rasa  zasługuje  na  zainteresowanie  i  upowszechnienie.                            

                                         C U B A L A Y A


Rasa  przypisywana  Kubie,  choć  ślady  pochodzenia  prowadzą  do  Filipin. Swój  udział  w  kształtowaniu  rasy  mieli  również  Amerykanie.   Rzadkie  jeszcze  w  Europie.  Jest  połączeniem  rasy  orientalnej   z  europejskimi  rasami  użytkowymi.  Kształtem  nieco  przypominają  Sumatry.  Są  to  kurki  na  swój  sposób  szczególne.  Charakteryzują  się  długą  linią  prostą  od  podstawy  szyi  aż  do  końca  ogona.  Długa  szyja  /  jak  u  Minohiki/   z dość  wydatnymi  piórami  bocznymi .  Skoki  białe  bez  ostróg   i  elegancka  wyniosła  postawa. Waga:  koguty -  około  3  kg,  kurki  -  około   2,5  kg.   Jaja  białe  o  wadze  50  g.  Grzebień  groszkowy   średniej  wielkośći,   zausznice  czerwone  i  charakterystyczne  duże  pomarańczowo – czerwone  oczy.   Koguty  Cubalaya  mają  piękny,  długi  jaskółczy   ogon,  wspaniale   ułożony  i  prowadzony  poziomo  a  kurki  bardzo  wyróżniający  rasę  tzw.  ogon   homara.  Rasa  została  uznana  stosunkowo  póżno,  bo  dopiero  w  1935  roku  a  nazwa  upamiętnia   powstanie  Republiki  Kuby.  Posiadają  dość  przyjazne  usposobienie  a  także  są  dobrymi  „ mamkami „. Występują  w  kolorze  pszenicznym /  płowym/ ,  czerwonym  i  czarno -  białym.  Ostatnio  pojawiły  się  również  niebieskie  i  białe. Zachodnie  żródła  podają,  że  białe  mięso  Cubalaya   jest ,  obok  Faweroli,  najsmaczniejsze  na  świecie  i  podawane    jedynie  w  ekskluzywnych  restauracjach.   Odporne  na  wysokie  temperatury  ale  też    nieżle  /  wg  moich  informacji /   znoszą  nasz  klimat.  Pierwszym  krajem  europejskim  do  którego  trafiły  Cubalaya  to  Niemcy  a  stało  się  to  w  roku   1978 . Dziś  rasa  ta  hodowana  jest   dla  pokazów.  Jedynie    w   Hawanie  w  kilku   najlepszych   restauracjach  można  zamówić   narodową  potrawę  z  mięsa  tych  kurek.   Ponieważ  mam  je  jedynie  kilka  miesięcy , niewiele   więcej  mogę  o  nich  powiedzieć.  No  może  taką  ciekawostkę.  Jeżeli  innym  kurkom  daję   do  jedzenia  coś  nowego,  one  bez  pośpiechu  ale  zaczynają  dziobać  i  „ kosztować „ nową  potrawę.  Kubalaya  zaś  oprócz  pokarmu   przyjmowanego    jako  kurczęta  ,  innego  nie  wezmą.  No  może  z  małymi  wyjątkami  ale  z  wielkim  moim  zachodem  np. wpuszczam  do  woliery  inne  moje  kurki,  które  pokazują,  że  towar  jest  godny  zjedzenia.  Nie  umiem  tego  wytłumaczyć,  ale  zachowują  się  jak  tresowane  pieski.  Bardzo  lubią  duże   przestrzenie.  Wypuszczone  na  ogród  żerują  do  póżnego  wieczora  a  przy  tym  to  urodzone  „ grzebuły.    Koguty  pieją  głośno  ale  krótko.  „,   Czuję,  że    będą   obok   Jitokko  i  Tomaru   moimi  ulubionymi  kurkami.