Moi Drodzy, zadzwonił
do mnie mój
kolega / nie jest
hodowcą / z propozycją
aby pokazując w
galerii moje kurki , coś
o nich napisać.
Sugestię ochoczo przyjąłem
i postanowiłem napisać,
ale nie w
stylu książkowym czy
też ksero z
wzorca, a po
swojemu . Stąd znajdują
się moje osobiste
wynurzenia i praktyczne
uwagi. Z góry
przepraszam, za być
może, proste opisy
i nie „naukowe” słownictwo. Po każdym
roku będę dopisywał
swoje spostrzeżenia i
praktyczne uwagi dotyczące
hodowanych ras. Chętnie przyjmę
uwagi i propozycje
czytelników.
Stanisław Olbryś.
Ulubione kurki większości
kobiet. Małe puchowe kuleczki, pięknie ubarwione
i ciągle „gadające” ze sobą. Można
je spotkać na
wielu podwórkach w naszym
kraju. Powszechnie przyjmuje się,
że pochodzą z Japonii,
choć niektórzy autorzy
twierdzą, ze niekoniecznie.
Hans Ringnalda, znany holenderski hodowca, twierdzi np.
,że ojczyzną tych kurek
jest Tybet i
Himalaje. W rankingach na
najpiękniejsze kury świata / WRAZ
Z
SUŁTANKAMI/ zawsze zajmują
czołowe miejsca. Swoją sławę
zawdzięczają kilku cechom, których nie
posiadają inne kury. Są to jedwabne
piórka / podobne
do sierści kota/ , niebieska
skóra, zausznice i fioletowy grzebień. Noszą piękne
czuby i bardzo
często okazałe brody. Natura
wyposażyła je również
w tzw. łapcie a
także w niebywałą
żywotność co sprawia, że
wszędzie jest ich
pełno. Ułatwieniem w
hodowli jest fakt ,
że nie fruwają , więc 60
cm. płotek jest dla
nich wystarczającą przeszkodą. Podstawową
jednak cechą tych
kurek jest niespotykany
u innych ras
instynkt macierzyński.
Proszę mi wierzyć
ale jak jedwabista
zacznie kwoczeć, to nie ma
na nią siły. Zabierze się
jej jaja to
siada na ziemi i
siedzi dalej, posadzi
się ją na
gałęzi i też
siedzi jak na
jajach. Doradzam wszystkim znajomym
aby nie stosowali
żadnych sposobów „obrzydzających” siedzenie,
bo to zabiegi
przynoszące olbrzymi stres
kurkom i nie
przynoszące pożądanych efektów. Jedwabista wodząca
stadko piskląt jest
w stanie walczyć
o nie z
dużo większym przeciwnikiem. Niektórzy
autorzy twierdza, że ze względu na
łapcie i krótkie
nóżki , kurki te
nie grzebią. Z
moich doświadczeń wynika
zupełnie coś innego.
Stadko potrafi zryć
powierzchnię ziemi zupełnie nieżle ,
cały czas ze
sobą gadając. Moja
żona nie może
się nasłuchać tych
kurzych rozmów. Inną zaletą
jedwabistych są jaja. Po pierwsze to są one najlepsze
na szarlotkę. Bezbłędnie rozpoznaję kiedy żona zastosowała jaja
tych czy innych
kurek. Po drugie mogą je
stosować mężczyźni w
zamian przepiórczych. Jest
to zapisane w japońskiej „ Księdze
roślin leczniczych „ - Honzysho.
Sprawdzone - polecam. Na
koniec o wymaganiach
hodowlanych. Są bardzo
odporne, także na
niskie temperatury, pod
warunkiem, że będą
miały suche podłoże.
Często moczą sobie
czuby podczas pobierania
wody co w warunkach
zimowych jest niebezpieczne. Można wtedy
zastosować odpowiedni pojemnik albo
przyciąć nieco grzywki. Aktualnie
hoduję jedwabiste o
ubarwieniu żółtym, srebrnym,
jastrzębia sto-pręgowanym, czarnym, czerwonym
,niebieskim i perłowym.
W języku japońskim / skąd pochodzą /
totenko znaczy „kogut ,
który śpiewa, gdy
wschodzące niebo jest
czerwone”. Od chwili kiedy
pierwszy raz o
nich usłyszałem, od
razu chciałem je
mieć. Nie mogłem sobie
wyobrazić , że to
możliwe, aby koguty
tej rasy piały
regularnie przez około
14 - 16 sek. Kiedy wreszcie , trzy lata temu,
udało mi się
je zdobyć przekonałem
się, że warte
były zachodu. Wyglądem
przypominają feniksy. Występują jednak wyłącznie
w ubarwieniu czerwonym, kury zaś kuropatwianym
. Piękne
pióra ogonowe dochodzą
do 1 m. długości. Pióra szyjne
są obfite ,
często pokrywają skrzydła
i barki. Grzebień pojedynczy
o pięciu wcięciach Skoki o
barwie zielono-oliwkowej. Zausznice
białe, mogą przechodzić
w kremowe. Najważniejszą i charakterystyczną umiejętnością Totenko
to jednak piękne
i długie pianie. Jest
wyjątkowym wokalistą wśród
pozostałych ras. Pieje często
i od wczesnej
pory dnia. Mój
pierwszy kogut Tosiek był znany
na forum Woliery..
Często o nim
pisałem, bo był wyjątkowym
pod wieloma względami.
Podporządkował sobie całe
towarzystwo piesko-kocie i kurze.
Był „dowódcą” podwórka. Rozpoznawał
domowników i od
nich domagał się
pieszczot. Chodził z nami / także
psy i koty/ na
spacery do lasu. Kiedy
na wakacje przyjechała
do sąsiadów rodzina, Tosiek
wskakiwał na graniczny
duży kamień i
dawał koncert piania.
Oczywiście były brawa
a potem bisy. Reagował
na słowo Tosiek
i wtedy natychmiast
przybiegał . W
stosunku do obcych
był agresywny. Dobiegał do
nóg i zawzięcie
je dziobał. Pamiętam wielkie
zdziwienie mojego przyjaciela
Staszka Roszkowskiego, którego
po wejściu na
posesję zaatakował . Dodam,
że Tosiek pochodził
z Jego hodowli.
Zażartowałem wtedy , że widocznie
zapamiętał Go
z nie najlepszej
strony. Nie żyje
od roku ale
wspominany jest często,
bo był rzeczywiście
wyjątkowy. Piał regularnie 16
a w porywach
18 sek. Totenko to
wyjątkowo przyjazne kury. Przywiązują się
do opiekunów i chodzą za nimi
jak pieski. Jeszcze
jedna cecha o
której przekonałem się sam . Są
dobrymi mamkami. Jeżeli już
siądzie, to zachowuje
się jak jedwabista. Nie do
zdjęcia. Piszę o tym
ponieważ w opinii
wielu hodowców niechętnie
kwoczą i siadają na
jajach. Może to
jedynie wyjątek od
tej zasady !.Są kurkami
spokojnymi, choć koguty
lubią „wojować”. Teraz o
trudnościach. Totenko to
wymagająca rasa. Najgorsze
dla nich to
zmiany temperatur i
wilgotnośći powietrza.
Jeżeli temperatura zewnętrzna
przekracza 10 stopni
poniżej zera podgrzewam
kurnik. Całą zimę podaję
ciepłą wodę i
urozmaicone pożywienie / w
tym warzywa, owoce
i mięso/. Najgorsza dla
nich pora roku
to jesień. Utarło się
u nas w
domu takie powiedzenie,
jak przeżyją pierwszą
jesień to będą
żyć długo i
radośnie. Coś w tym
jest…
To piękna
długoogoniasta i długo
piejąca kura zaliczana
do grupy bojowników.
Z natury jest
jednak spokojna i
bardzo przyjazna. Obok
Jitokko to druga
przytulanka w mojej
hodowli. Występuje obecnie jedynie
w kolorze czarnym.
Prawdopodobnie kury te
zostały sprowadzone do
Japonii z terytorium
Chin. Najogólniej o
Tomaru można powiedzieć,
że to osobniki
o wyniosłej dumnej
postawie , dużym
pojedynczym grzebieniu ,
dość pokażnej sylwetce
, pięknym głosie
i okazałym ogonie
dochodzącym ponoć do
jednego metra. Ma ciemnobrązowe oczy ,
średniej wielkości szyję
z pełną ciemną
grzywką i silne
czarne skoki z
ciemno łupkową szarą
łuską. Kurki budową podobne
do kogutów ,
lecz mniejsze z
maleńkim pojedynczym grzebieniem. Twarz i
dzwonki ciemno morwowo – czarne z
karmelowo czerwonymi końcówkami.
Tomaru nosi ogon
pod kątem 40
stopni. Ma też
charakterystyczne dość duże
piórka siodłowe. Obecnie
występuje jedynie w
kolorze czarnym z
pięknym zielono fioletowym
połyskiem. Znoszą niewielkie biało
siwe jajeczka . Wielu
fachowców jest zdania,
że to drugi
„ piosenkarz „ po Totenko,
śpiewający nieco niższym
głosem. Mam je od
dwu lat i z całą
odpowiedzialnością mogę powiedzieć,
że są to
wspaniałe ptaki pod
każdym względem. Pięknie
pieją, są przyjazne
i samodzielne a
inteligencją dorównują Araukanom.
Obserwowałem zachowanie kogutów
Tomaru podczas ustalania
przywództwa. Inne rasy
biją się bez
końca. Natomiast one po kilkudziesięciu sekundach
określiły swoje pozycje
w grupie. Jednego
z kogutów zabrałem
na prawie tydzień
z wyprawą do
Nitry. Po przyjeździe
sytuacja się powtórzyła :
kilka dzióbnięć i
kogut na powrót
objął swoją funkcję.
Przy okazji dodam,
że na wystawie
Europejskiej również został
doceniony. Bardzo ładnie
wyglądają w grupie. Zresztą zawsze
spacerują w zwartej
„ kupce „ i wcześnie
chodzą spać. Bardzo
chętnie jedzą owoce
ale też z przyjemnością zajadają
się świeżym tatarem. Na
ostatniej wystawie w
Białymstoku Redaktor z
Telewizji TVN zainteresował
się kogutem Tomaru
ze względu na
jego długie, piękne
pianie. Zaczęto poszukiwanie właściciela koguta ,
a kiedy się
odnalazłem poproszono , abym
opowiedział przed kamerą
o tej rasie. Na
zakończenie rozmowy prowadzący
z uśmiechem zapytał
czy kogut zapieje specjalnie
dla telewidzów ?. Powiedziałem mocnym
głosem „TOOOOMEK
ZAAAAPIEJ , TOOOOMEK ZAAAAPIEJ „ . Kogut jakby
nigdy nic zatrzepotał
skrzydłami i cudownie
zapiał swoje 11
sek. Czy można
jeszcze raz ?. Oczywiście
odpowiedziałem i dokładnie
powtórzyła się sytuacja
sprzed chwili. Nie
chciał uwierzyć, że
kury można tego nauczyć.
A można
i to o
wiele więcej. Mój
kogut Totenko, o czym też
pisałem, chodził z nami
na spacery do
lasu a wobec
obcych zachowywał się
bardzo agresywnie. No
ale do rzeczy. W przyszłym roku
postaram się rozmnożyć
Tomaru aby więcej
osób mogło się
nimi cieszyć. Pierwsze maleństwo już
jest..
Jak podają źródła,
Denizli to jedna z
najstarszych ras kur na
świecie. Pochodzi z Turcji. Wyglądem przypomina
kurę wiejską z
wysoko noszonym ogonem. Koguty mają
piękny i duży pojedynczy grzebień .
Największą jednak zaletą
Denizli to piękny,
długi , o wysokiej
barwie głos. W
Turcji odbywają się do dzisiaj
konkursy w długości
piania Denizli. Różne
zródła podają, że koguty
są w stanie
piać do 15
sek. Z przykrością stwierdzić
muszę, że moje 3
koguty nie zbliżyły się
nawet do tej
granicy. Pocieszam się jednak
tym, że wyhodowanie koguta
o długim i pięknym
głosie nie jest
rzeczą prostą i
łatwą. Udaje się to
tylko tym ,
które są z
tzw. krzyżowania wsobnego / ojciec z
córką lub matka
z synem/. Wydaje mi
się, że to
jest jedyna rasa
kur na świecie
, gdzie jest
wskazane bliskie pokrewieństwo. Przypuszczam
więc, że sprzedano
mi kury o
innym kojarzeniu niż wyżej opisałem.
Liczę więc na
sukces w kolejnych
latach. Mogę już dzisiaj
powiedzieć, że kurki
te maja wiele
zalet. Są samodzielne,
odporne na choroby
i niskie temperatury i
doskonale się niosą. Moje
regularnie czynią to
od stycznia
i cały czas
spacerują po ogrodzie. Mimo, że są średniej
wielkośći / kura
około 2 kg/ niosą
duże jaja / 55 g /.
Koguty są waleczne
i najczęściej wygrywają toczone
pojedynki . Ubarwienia różne
- najczęściej czarne,
brzozowe i niebieskie.
Pochodzą z Francji. Występują w
wielu odmianach barwnych,
najczęściej jednak jako
czarno - miedziano szyje. Określa się
je jako kury
użytkowe. Dobre nioski
o bardzo spokojnym charakterze. Mimo swej
wagi / koguty do
4 kg, kury
do 3 kg. / to
bardzo żywotne i
sympatyczne kury. Poruszają się
jak kaczuszki kołysząc
się na nogach. Wysoko nie
fruwają więc zwykły
płotek im wystarcza.
Często słyszę, że nasz
klimat im nie
bardzo sprzyja. Jestem
odmiennego zdania. Moje
Marany całą zimę
korzystają z wybiegu,
paplają się w
śniegu i niosą
jaja. Mam dwie
linie zarodowe o
różnych kolorach i
wychodzą mi nowe
piękne kolory z
przewagą niebieskich i czarnych. Świetnie się
klują, a potem
chowają. Ta jednak
z pozoru zwykła
wiejska kura , niesie fantastyczne
jaja o kolorze
czekoladowo – czerwonym. To
jest coś , co
powoduje, że kury
rej rasy trzeba
po prostu mieć. Denerwują mnie
jedynie za to
że chodzą spać do
kurnika najpóżniej z „
całej klasy”. Z
wieloma osobami wygrałem
już zakład /
najczęściej o butelkę/ , że
są to jaja
malowane. Nawe ksiądz
dobrodziej nie bardzo
chciał mi uwierzyć.
Te , pochodzące z
Kraju Kwitnącej Wiśni, kury
trzeba dobrze poznać
i wtedy nie
ma siły aby
ich nie polubić.
Na pierwszy rzut
oka to nieporadne ,
niczym nie wyróżniające
się kury. No
może zbójeckim wyglądem
i krótkimi nóżkami /
japoński pełzacz/. Trzymałem kilka
sztuk przez rok
nie rozmnażając ich. Chciałem
zobaczyć jak radzą
sobie w zimę ,
jak niosą jaja
i jaki mają
charakter. Rzeczywistość
przeszła moje najśmielsze oczekiwania.
Doskonale zniosły poprzednią
zimę bez dogrzewania,
zaprzyjaźniły się ze
mną i bez wzięcia na
rękę nie mogę
obok nich przejść. Na
hasło „ Dżido”, pędzą
jak oszalałe. To najprościej mówiąc misie-przytulanki. Polubiliśmy
je bardzo i
w takim razie
przystępuję do rozmnażania. Uważać należy
jedynie na choroby
górnych dróg oddechowych,
ale nie jest
to wyjątek wśród
ras japońskich. Występują w
barwach: kuropatwianym, pszenicznym, czarnym i
białym. Niosą małe jajeczka o wadze 30g.
Ważą : kogut ok.2,5 kg ,
kura około 1,
9 kg.
Nazywane też kurami
Wielkanocnymi / ze względu na
niebiesko-zielone jaja/ albo Indiańskimi / bo pochodzą
od Indian chilijskich. Tę bezogonową rasę
hoduję najdłużej. Zaczęło się od tego,
że w prasie
anglojęzycznej ukazał się
artykuł, informujący, że
istnieją kury znoszące
jaja bez holesterolu
i nazywaja się
Araukany. Moje poszukiwania
zakończyły się sukcesem. Zakupiłem 2
kurki i koguta
/ po wielkich
prośbach/ od Krzysia
Kubiaka. Pamiętam je
doskonale bo takich
egzemplarzy już więcej
nie spotkałem. Mam obecnie
też medalowe egzemplarze
, ale szczerze
mówiąc tamte były
extra. Co do prawdziwości
twierdzenia o tym
, że jaja
nie zawierają holesterolu
, trudno z całą
odpowiedzialnością to potwierdzić. Amerykanie
w to wierzą i
nawet zarejestrowali swoją
Ameraukanę / z ogonem /. Należą
do średnich kur.
Są bardzo zaradne,
trudno zaprzyjaźniają się
z człowiekiem, waleczne , doskonale
znoszą zimy i
nie chorują. Udało
się nam z
Krzysiem wyhodować araukany
ogoniaste z pięknymi
brodami i czubem, ale
jakoś nie doprowadziliśmy tematu do
końca i sprawa
się rypła. Szkoda
bo były to
już niezłe egzemplarze. Teraz hoduję
jedynie bezogonowe o umaszczeniu :
kuropatwianym, pszenicznym, jastrzębia tym, czarnym ,
niebieskim i
białym. Pracuję nad
kolorem brzozowym. Polecam je
dla każdego jako
najprostsze w utrzymaniu,
no i niosące
piękne kolorowe i
stosunkowo duże jaja
/ świetna jajecznica/. Jedyny
problem to taki, że
doskonale fruwają i lubią
przesiadywać na drzewach.
Niskie płotki nie
są dla nich
problemem, ale wieczorem
powracają do kurnika. Są
waleczne i o czym
już wspominałem i zaradne. Powracają do swoich
zagród jak gołębie
pocztowe. Poczyniłem kiedyś eksperyment
wypuszczając koguta w
polu, jakieś 800 m.
od kurnika. Nie mogłem
za nim nadążyć ,
tak rwał do
domu….
Najczęściej mówi się
o nich - bajeczne
kury. Rzeczywiście to kurki o niecodziennej urodzie. Piękne czuby,
okazałe brody, pięć
palców , duże łapcie i
zgrabna sylwetka - to
ich wyróznia spośród
innych ras. Wedle
jednej teorii pochodzą z Rosji, drugiej
z Turcji / stąd
nazwa/. Są to kurki
średniej wielkości o wadze:
kogut do 2kg, kura do
1,5 kg. Jajo sułtanki
waży 45 gr. i znosi
ich w ciągu
roku stosunkowo mało,
bo do 60szt. Jeszcze
do niedawna występowały
jedynie w intensywnie
białej barwie całego
upierzenia. Ostatnio
pojawiły się kolory :
czarny, niebieski, i krogulczy. Sam takie
miałem ale od
nowego roku pozostałem
jedynie przy białych.
Ulubiony / święty / kolor
kalifów tureckich / którzy je
hodowali/ to
biały. Na każdej wystawie
Sułtany przykuwają uwagę zwiedzających
i słusznie, bo ich piękna
postawa i dostojność
na to zasługują. Często
się o nich
mówi, że są
wymagające w hodowli.
Ja tego nie potwierdzam.
Moje sułtanki przekraczają
normy nieśności, są
zdrowe i cała zimę pozostają
w nie ogrzanym
pomieszczeniu. Z żywieniem
też nie ma
problemu. W okresie
nieśności karma dla
niosek, w pozostałym
zboża i oczywiście
witaminy. Są to kury
nadzwyczaj spokojne , nisko
fruwają i przywiązują
się do ludzi .
Wielkim utrudnieniem dla
nich są zazwyczaj
potężne czuby, które
skutecznie zasłania ją im
widoczność. Również ich
utrzymanie i przygotowanie
do wystawy wymaga sporo
zabiegów / czuby,
łapcie, broda, nieskazitelna
biel piór/ . Bywa, że
niekiedy przycinam im czuby , szczególnie
w zimę , kiedy
przemaczają w wodzie. U
kogutów ważny jest
prawidłowy grzebień / w kształcie litery H/ oraz w
miarę zwarty czub. Rasa zasługuje
na zainteresowanie i
upowszechnienie.
C U B A L A Y A
Rasa
przypisywana Kubie, choć
ślady pochodzenia prowadzą
do Filipin. Swój udział
w kształtowaniu rasy
mieli również Amerykanie.
Rzadkie jeszcze w
Europie. Jest połączeniem
rasy orientalnej z
europejskimi rasami użytkowymi.
Kształtem nieco przypominają
Sumatry. Są to
kurki na swój
sposób szczególne. Charakteryzują się
długą linią prostą
od podstawy szyi
aż do końca
ogona. Długa szyja
/ jak u
Minohiki/ z dość wydatnymi
piórami bocznymi . Skoki
białe bez ostróg
i elegancka wyniosła
postawa. Waga: koguty - około
3 kg, kurki
- około 2,5 kg.
Jaja
białe o wadze
50 g. Grzebień
groszkowy średniej wielkośći,
zausznice czerwone i
charakterystyczne duże pomarańczowo – czerwone oczy.
Koguty Cubalaya mają
piękny, długi jaskółczy
ogon, wspaniale ułożony
i prowadzony poziomo
a kurki bardzo
wyróżniający rasę tzw.
ogon homara. Rasa
została uznana stosunkowo
póżno, bo dopiero
w 1935 roku
a nazwa upamiętnia
powstanie Republiki Kuby.
Posiadają dość przyjazne
usposobienie a także
są dobrymi „ mamkami „. Występują w
kolorze pszenicznym / płowym/ , czerwonym
i czarno - białym.
Ostatnio pojawiły się
również niebieskie i
białe. Zachodnie żródła podają,
że białe mięso
Cubalaya jest ,
obok Faweroli, najsmaczniejsze na
świecie i podawane
jedynie w ekskluzywnych
restauracjach. Odporne na
wysokie temperatury ale
też nieżle
/ wg moich
informacji / znoszą nasz
klimat. Pierwszym krajem
europejskim do którego
trafiły Cubalaya to
Niemcy a stało
się to w
roku 1978 . Dziś rasa
ta hodowana jest dla
pokazów. Jedynie w
Hawanie w kilku
najlepszych restauracjach można
zamówić narodową potrawę
z mięsa tych
kurek. Ponieważ mam je jedynie
kilka miesięcy , niewiele więcej
mogę o nich
powiedzieć. No może
taką ciekawostkę. Jeżeli
innym kurkom daję
do jedzenia coś
nowego, one bez
pośpiechu ale zaczynają
dziobać i „ kosztować „ nową potrawę.
Kubalaya zaś oprócz
pokarmu przyjmowanego jako
kurczęta , innego
nie wezmą. No
może z małymi
wyjątkami ale z
wielkim moim zachodem
np. wpuszczam do woliery
inne moje kurki,
które pokazują, że
towar jest godny zjedzenia. Nie
umiem tego wytłumaczyć,
ale zachowują się
jak tresowane pieski.
Bardzo lubią duże
przestrzenie. Wypuszczone na
ogród żerują do
póżnego wieczora a
przy tym to urodzone „ grzebuły.
Koguty pieją głośno
ale krótko. „, Czuję, że będą
obok Jitokko i
Tomaru moimi ulubionymi
kurkami.